Fallout 2: Tekst intra PL

Wojna. Wojna nigdy się nie zmienia.
Koniec świata był praktycznie taki, jak przewidywaliśmy.
Zbyt dużo ludzi, nie wystarczająco dużo miejsca i surowców by się rozwijać.
Detale są błache i bezcelowe, powody, jak zwykle, całkowicie ludzkie.
Ziemia została prawie oczyszczona z życia.
Wielkie oczyszczanie, atomowe iskry wykrzesane przez ludzkie dłonie, szybko wymknęły sie spod kontroli.
Włócznie nuklearnego ognia spadły z nieba.
Kontynenty zostały pochłonięte przez płomienie i upadły pod wrzące oceany.
Ludzkość została praktycznie wymazana,
ich duchy stały się częścią promieniowania, które wyczyściło Ziemię.
Ciche ciemności opadły na planetę, trwając wiele lat.
Niewielu przetrwało zniszczenie.
Niektórzy mieli tyle szczęścia, że dotarli bezpiecznie, schraniając się w wielkich podziemnych kryptach.
Kiedy wielkie ciemności przeminęły, krypty się otworzyły,
i ich mieszkańcy wyszli by stworzyć swoje życie od początku.
Jedno z północnych plemion twierdzi, że pochodzi z Krypty.
Utrzymują, że ich założyciel i przodek,
zwany jako „Mieszkaniec Krypty”, uratował świat od wielkiego zła.
Zgodnie z ich legendą, to zło powstało daleko na południu.
Niszczyło wszystko, czego dotknęło, przyciskając ludzi wewnątrz, obracając ich w bestie.
Tylko poprzez odwagę tego Mieszkańca Krypty zło zostało zniszczone.
Ale w trakcie tego, stracił on wielu przyjaciół i cierpiał wielce,
poświęcając większość siebie dla ratowania świata.
Kiedy w końcu wrócił do domu, w którego obronie tak ciężko walczył, został odrzucony.
Wygnany.
Stał się tym, czego się bali,
w ich oczach był czymś innym… i nie był długo ich czempionem.
Porzucony przez jego ludzi, wkroczył na pustynię.
Podróżował daleko na północ, aż dotarł do wielkich kanionów.
Tam założył małą wioskę, Arroyo, gdzie żył do końca swoich lat.
I tak, przez generację od czasu założenia, Arroyo żyło w pokoju,
jej kaniony osłaniały ją od zewnętrznego świata.
To jest dom. Twój dom.
Ale blizny pozostawione przez wojnę jeszcze się nie zagoiły. I Ziemia nie zapomniała.


Czarne chmury zgromadziły się nad Arroyo, które zasłoniły niebo na wiele miesięcy.
Wieś zaczęła umierać.
Znaki były wszędzie.
W zbiorach…
Umierających brahminach…
Chorych dzieciach…
Jednak, jest jeszcze mała nadzieja.
Jeżeli stare dyski mówią prawdę, istnieje mityczny przedmiot o nazwie Narzędzie Stowrzenia Ogrodu Eden.
Przyrzekają, że przywróci on życie na skarzoną ziemię.
Tym Jedynym Wybrańcem został wnuk Mikeszkańca Krypty, który po przetrwaniu Świątyni Prób,
wyruszył na pustkowie.
Po wielu mrocznych dniach i nocach dotarł do Krypty, z której wypędzono jego przodka.
Lecz zaznał tam jedynie cierpienie.
Ludzie, żyjący w Krypcie zostali porwani przez żelaznych wojowników w latających maszynach,
a Krypta zamieszkana była przez Szpony Śmierci.
On pomógł im, a oni obdarzyli go Narzędziem Stworzenia Ogrodu Eden.
Wrócił do Arroyo, opuszczonego i spalonego.
Ludzie ze wsi zostali uprowadzeni nad Wielką Słoną Wodę.
Wybraniec odnalazł ich i uwolnił, niszcąc legowisko zła.
Odrodził kataklizm, zło opuściło Ziemię w nuklearnym potopie.
A, czy on ucieszył się na widok zniszczenia?
A, czy on, który obudził Piekło, stworzy Eden?
Wybraniec pozwolił śnić innym, aby sny stworzyły to, co nie egzystuje na tym świecie.
A żył on długo, trzech jego potomków zmarło, zanim śmierć przyszła cicho, zabrała życie i łzy.
Po jego śmierci nastąpiło kolejne oczyszczenie – całkowite.
Gdy gwiazdy zrzuciły swoje włócznie,
i niebo wypłakało morze łez.
A, czy teraz cieszy się ten, który przyniósł zbawienie?
Blizny pozostawione przez wojnę zagoiły się. I nawet Ziemia zapomniała.
A wojna? Wojna nigdy się nie zmieni.

Autor: Elvis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.