PSYCHOZA, autor: Elvis


  Nie jest wykluczone, e s pozostaoci tych wielkich si i istot... pozostaoci bardzo odlegego okresu, kiedy... wiadomo wyraaa si, by moe, w ksztatach i formach dawno ju znikych, jeszcze przed zalewem rozwijajcej si ludzkoci... formach, o ktrych tylko poezja i legenda zachoway przelotne wspomnienie, zwc je bogami, potworami, mitycznymi istotami wszelkiego gatunku i rodzaju... 
Algernon Blackwood




  1. DROGA DO ZATRACENIA

  Urodzi si i wychowa w Norze. Musz doda, e wcale tego nie aowa. By wrcz dumny z tego powodu. Mieszka i zreszt nadal mieszka w niewielkim domku w pnocnej czci miasta. Mimo bardzo zych warunkw materialnych zdoby wysze wyksztacenie. By samoukiem. Czyta i pisa nauczy si bardzo szybko. Ju w wieku siedmiu lat imponowa wszystkim znakomit znajomoci tabliczki mnoenia i alfabetu. A majc 10 lat wykonywa rednio zaawansowane zadania matematyczne. Wikszo ksiek znajdowa w ruinach innych miast, zazwyczaj w Klamath i Redding. Czsto podrowa tam ze swoim ojcem, podczas jego misji - by owc Niewolnikw. Przemoc towarzyszya mu od pierwszych lat ycia. Gdy mia jedenacie lat jego ojciec, ktry kiedy by traperem, jednak przeprowadzi si do Den i zosta owc, zabra go na rajd. Tam po raz pierwszy zobaczy martwego czowieka, ktry na dodatek zgin z rki jego ojca. To byo przeraajce przeycie, widzie to o raz pierwszy i jeszcze w tak modym wieku.
  Jednak nie cz znienawidzenia do swojego taty. Zawsze wraca obadowany nowymi zbiorami. Pewnego dnia przynis do domu ponad dwadziecia nowych woluminw. Wszystkie przeczyta z pasj i czsto do nich wraca. Najciekawsz ksik by jeden z biaych krukw - "Necronomicon" Abdula Alhazreda. Tak go zafascynowa, e przeczyta go a cztery razy. Gdy to robi stawa si odcity od wiata. Nie docieray do niego adne sygnay ze rodowiska. Poke karty ksigi pochaniay go. Czasami cz, jakby stawa si czci tej ksiki. Fascynowaa go i zarazem przeraaa. Bya inna, bya nadzwyczajna, bya niesamowita. Bya tym, czego mu brakowao. Bya groz i horrorem z najgorszego koszmaru. On tego pragn, pragn si ba, on to lubi.
  Ten niezwyky czowiek na imi ma Will, a wiek jego rwny jest pitnastu latom. Dotychczas w jego yciu nie wydarzyo si nic nadzwyczajnego. Od ponad ptora roku nie opuszcza granic miasta. I przez cay ten czas y pod protekcj ludzi, ludzi, ktrym zawdzicza ycie i chleb. Byli to owcy. Jedni z najwikszych drani na pustkowiu. Jednak by dumny, e jego ojciec nalea do Gildii.
  Pewnego wieczora ubrany w skrzan zbroj mczyzn min tylny pot zagrody dla niewolnikw i zgbi si w niewielkie osiedle mieszkalne. Porusza si wolnym krokiem, a wszyscy napotkani pijacy cofali si i ukrywali w cieniu, aby nie zasta dostrzeonym przez w mczyzn. Czy to by Marek Black, powracajcy z nocnych oww? Tego na razie nikt nie wiedzia. Jednak tylko jedno byo pewne, ten czowiek by owc. I to bardzo dobrym i respektowanym skoro wszelakie posplstwo uchodzio przed nim.
  Nic dziwnego, by to sam Metzeger, naczelny Gildii. Co, go do diaba sprowadzio do tej brudnej i mierdzcej dziury. Moe ch upolowania zdobyczy? Nie, nie chcia tego. Szed w kierunku domu Blackw. Ciekawe, co takiego mia im do powiedzenia. Czyby Marek go zdradzi. Nie, mao prawdopodobne. To byy raczej jakie wiadomoci. Wane wiadomoci skoro sam naczelny je dostarcza.
  Stan przed drewnianymi, nieco zniszczonymi drzwiami i zapuka w nie. W jednym z okien zapalio si wiato. Sycha byo odgos stawianych krokw. Po chwili w ju otworzonych drzwiach stan chopak - Will. Zaskoczony widokiem Metzegera krzykn i cofn si do tyu, a jego dugie do ramion wosy oploty mu twarz. Naczelny wszed do rodka.

- Przytulnie tu - mrukn.
- Tak, przyjemnie - odpar niepewnie.
- Mam dla ciebie z nowin chopcze - wypowiedzia chropowatym gosem.
- Dla mnie? - zapyta z niepewnoci.
- Tak... Widzisz, twj ojciec, Marek... On... Nie yje - wydusi z siebie.
- Co?! To nie prawda! Nie moliwe!!! - wykrzykn, a w jego oczach zabysny zy, ktre natychmiast przerodziy si w wartki potok sodkich, jak krew ez. - To nie moliwe! Nie moe! On nie moe umrze!!! Na Boga, nie moe!
- Bardzo mi przykro. Ale tak musiao si sta. W kocu go dopadli.
- Co? Kto go dopad?
- Stranicy z NCR. Zaoyli puapk na jeden z naszych transportw z ich miasta. Zginli wszyscy. Nikogo nie pozostawili przy yciu. Naprawd, bardzo mi przykro. Przy zwokach twojego ojca znalelimy jego ostatni wol. Chcia, aby ty zosta jego nastpc.
- Mam zosta owc? To... To bdzie dla mnie zaszczyt! Bd dumny, e mog sta si zmiennikiem mojego ojca - z jego oczu spyny wszystkie zy i pojawia si iskra nadziei. Dobrze, kiedy mam zacz?
- Ju jutro, przygotuj si. Bdziemy musieli wytatuowa ci znami.
- W porzdku, przygotuj si - odpar z zadowoleniem.

  Zawsze marzy, aby sta si taki jak jego ojciec, teraz ju trup. Naczelny wyszed, zatrzaskujc za sob drzwi. Powiedzia mu to! Zdoby pozwolenie zostania owc. Wasna bro, zbroja, druyna! Wszystkie te myli napyny nagle do jego mzgu. Will cofn si jeszcze troch do tyu i uderzy plecami w drzwi sypialni. Cholera! Jego matka, ona nic nie wie! Jak ma jej powiedzie, e jej m nie yje. Jak ona to przyjmie, czy w ogle bdzie chciaa to przyj? A, co jak popadnie w depresj. Przecie Will nie jest psychologiem, nie pomoe jej, wic pozostao mu tylko jedno jedyne rozwizanie. Tak, ono byo waciwe. Wiedzia to. Musia ukrci jej cierpienia. Cokolwiek by to znaczyo. Zabi j? Mgby to zrobi? Chyba nie, nie mgby uczyni takiego strasznego czynu. To byoby wbrew woli Boga.
  Postanowi, e na razie nic jej nie powie. Niech sama pjdzie do naczelnego i zapyta si gdzie jest jej m. A pniej? Wpadnie we wcieko, gdy dowie si o wiedzy Willa na temat mierci Marka. Ona go zabije. Czsto wpadaa w skrajn depresj i chciaa go zabi. Na szczcie, wtedy by przy nim jego ojciec, ktry obroni go od wielu pchni noem kuchennym.
  Tak, jego matka bya niezrwnowaona psychicznie. To nie podlegao dyskusji. Ale, jak jej to powiedzie? No, jak?! Przecie nie pjdzie do niej tak po prostu i powie "Wiesz, co mamo si stao? Zabili tat!". To byoby samobjstwo. Pewnego dnia, jak Monika - bo tak miaa na imi jego matka - dowiedziaa si o krwawej rzezi, ktr widzia Will wpada w sza i rzucia w stron ma garnkiem. Oczywicie, jak to kobieta, nie zaprzestaa na tym i w jego kierunku poleciay inne cikie przedmioty. W kocu Marek musia uy siy, aby j uspokoi. Pomogo. Przez reszt dnia pakaa w swoim ku. 
  Postanowi. Musia to zrobi, nie byo innego wyjcia. Myla, e Bg mu przebaczy, ale czy On w ogle istnieje? To pytanie cigle go drczyo. Jednak nie ma teraz czasu na rozpatrywanie wszystkich za i przeciw. Ona moe si lada moment obudzi. Pracowaa jako dziwka. Czasami przynosia do domu okoo $20 i to wszystko. Nie bya pikna, nie miaa kobiecych ksztatw. W umyle Willa bya maszkar, potworem. Nagle przyszed mu do gowy pewien pomys. Wbieg do swojego pokoju. Bya to niewielka izba. Pod zniszczonym oknem stao ko, ktre stanowio pi desek i postrzpiony materac. Naprzeciw, zaraz po lewej od drzwi stao niewielkie biurko. Przeamane w p, lecz cigle trzymajce si cakiem dobrze, o ile jest to moliwe. ciany pokoju oblegane byy przez regay po brzegi wypenione rozmaitymi ksikami, ktre zasaniay szare ciany, z ktrych ju cakowicie opad tynk.
  Podoga zatrzeszczaa pod jego ciarem. Sign po wolumin lecy na biurku. By to w fascynujcy "Necronomicon". Czego do diaba chcia od tej przeraajcej ksigi? Przekartkowa p ksiki a natrafi na postrzpion (wszystkie byy postrzpione i poke, ale ta bya wyjtkowo zniszczona) stron. Na jej marginesie znajdowa si niewielki dopisek Willa. Czowiek, ktry walczy z bestiami musi uwaa, aby samemu nie sta si besti - wyrecytowa na gos i zatrzasn ksik. Teraz wiedzia, e nie moe jej zabi, bo stanie si potpiony. Ale zawsze moe zrobi to kto inny. Kto, kto si na tym zna. Patny zabjca? Nie, zbyt drogi, a poza tym nie w okolicy adnego. Szybko przelecia wzrokiem ma karteczk, zawieszon nad biurkiem. Jest! Znalaz go. Jego przyjaciel, ktry mieszka w pobliu mechanika. Kiedy zabi czowieka. Co prawda w samoobronie, ale zabi. Zrobi to. To ta osoba zabije jego matk. Poza tym, bdzie kosztowa mniej ni patny zabjca. A, ile do diaba bdzie to go kosztowao. Zaoszczdzi co ponad $80, co byo w Norze majtkiem. Chocia jego ojciec przynosi znacznie wicej. Ale on by owc. Raz przynis do domu a $3000. Wtedy to byo ycie. Ale znw do jego gowy wkrady si niepodane myli.
  Teraz. Wanie teraz nasta ten moment. Opuci swj pokj na palcach, starajc si nie robi haasu. Podszed do drzwi wyjciowych i nacisn na klamk. Zamek zatrzeszcza. Wyszed na zewntrz i zamkn je za sob. Dobra, teraz trzeba odszuka tego gocia - jego przyjaciela. Tylko jak do diaba przemkn si wrd tych pijakw, ktrzy wieczorem wypezaj, niczym robactwo na powierzchni. Opuszczaj swe zgnie i mierdzce posania i udaj si na kolejn libacj. I tak codziennie. Czasami jest to nie do wytrzymania. Jednak nic na to si nie poradzi. Ta cz miasta oficjalnie naley do gangu Tylera i to oni ustanawiaj tu prawo, a poniewa handluj oni alkoholem, nie wygoni hooty z tej dzielnicy. Czasami ci ludzie zasuguj na wspczucie. Byli niegdy dobrymi ojcami, onami, mami, lecz teraz wszystkie swoje zarobione - albo raczej "uradzone", bdzie odpowiedniejszym sowem - na tandetny bimber. I tak tocz swe monotonne ycie. Pozbawieni jakiejkolwiek szansy na popraw. Mog zosta jedynie wzici do niewoli, tam przynajmniej dostan trzy posiki, a moe pniej trafi do jakiego dobrego domu, gdzie kto si nimi zaopiekuje. Jednak na razie nic nie wskazuje na zmian aktualnej sytuacji.
  Tak wic, Will chcc nie chcc ruszy na poudnie. Mija zbiorowiska alkoholikw, jednak na razie nikt si go nie czepia. I dobrze, nie chciaby aby kto si do niego odzywa, nie teraz. Planowa zrobi straszn rzecz. Przemkn si obok kolejnego stada, bo stadem naley nazywa tych pozbawionych przyszoci ludzi, ktrzy od paru lat topi swoje smutki w butelce wdki.

  Jednak nagle przystan, czujc na swej szyi cuchncy oddech. Przez jego ciao przebiegy dreszcze, a na plecach pojawi si zimny i nieprzyjemny pot, ktry szybko zlepi skr z ubraniem. Ogarno go przeraenie, i... Byo mu z tym dobrze. Powili, lecz stanowczo odwrci si i spojrza w krwawice oczy jakiego czowieka. Bya to kobieta. Ubrana bya w mierdzce ciuchy, wrcz szmaty, ktre opasay jej biust i biodra. Na jej skrze widniao wiele ran citych i niezliczone bble. W rku trzymaa pust strzykawk, prawdopodobnie po narkotykach. Prosz bardzo, kolejna uzaleniona menda! Ile ich jest w Norze? Caymi dniami paj. W ogle nie pi. Czasami przedawkuj i cinienie krwi wytworzy na ich skrze ropiejce pcherze. Ostatnio, jedna z tych narkomanek dosownie pka. Rozerwao ja na strzpy. Na pocztku dostaa krwotoku z nosa. Pniej na jej skrze zaczy tworzy si rne wybrzuszenia, ktre zaczy wydziela nieprzyjemn wo stchlizny. Po chwili zaczy ropie, a nastpnie tryskaa z nich krew. Naprawd nie bya to mia, szybka i bezbolesna mier.
  Patrzyli tak sobie w oczy, a w kocu Will cofn si do tyu, lecz kobieta nie poruszya si, trwaa tam, niczym gaz. Chopak zdoby w sobie odwag na wykonanie odwaniejszego ruchu i natychmiast zerwa si do biegu. Przebieg spory kawaek, gdy znalaz si przed budynkiem Gildii. Skrci w lewo i ruszy do przodu.
  Przed jego oczyma wzrosa ciana z samochodw, gdy min kasyno i stan naprzeciw domostwa Lary - przywdczyni gangu, rzdzcego w zachodniej czci miasta. Rozejrza si dookoa. Po jego prawej stronie, przy poncej beczce leao kilkoro bezdomnych obywateli Nory, pogronych w gbokim i bogim nie.
  Will ruszy dalej i min posiado mechanika. Znalaz si na zachodnim kracu miasta. Wrd zeschych drzew, ktre szczeglnie w nocy wyglday bardzo zowieszczo i budziy groz, sta may domek. Ledwo trzyma si kupy, podobnie zreszt, jak wikszo budynkw w tej czci miasta.
  To tutaj mieszka jego kumpel. Czy zgodzi si na zabicie jego matki. Na pewno si zgodzi. Nalea do tych ludzi, ktrzy za pienidze zrobili by wszystko. Ile bdzie chcia za popenienie mordu? Pidziesit, trzydzieci, a moe sto zielonych. Will na pewno bdzie si targowa, co do ceny. Ma w tym wpraw. Przeczyta trzy ksiki o psychologii i zna si na ludzkich charakterach. Wie, jak poprowadzi skuteczn rozmow i jak przekona do siebie ludzi. Opanowa to wrcz do perfekcji, przynajmniej jak na swj wiek umie to bardzo dobrze. Chocia i tak znajd si lepsi od niego, zawsze s. Zawsze znajdzie si kto potniejszy, kto ciebie pokona. Zreszt nigdy nie porwnywa si do takich osb. W ogle z nikim si nie porwnywa. Nie widzia takiej potrzeby. Wiedzia, e porwnujc moe straci zaufanie, ktre byo tak potrzebne by przey na pustkowiu. Czowiek musi w kocu komu ufa, aby przey, poza tym musi jeszcze kocha i w co wierzy. A ludzie, dla ktrych uczucie mioci jest obce mog ju zacz kopa sobie grb. Nigdy bowiem nie zaznaj oni szczcia w yciu, takiego prawdziwego szczcia. Mog mie wszystko, pienidze, wadz i szacunek, jednak nie posid tego najwaniejszego - szczerego szczcia i mioci.

  Will ruszy szybko do przodu. Podszed do zniszczonych drzwi, w ktre zapuka. Otworzya je starsza kobieta - matka jego przyjaciela.
- Will? Co tu robisz, jest ju pno! - wykrzykna zaskoczona kobieta.
- Dobry wieczr, pani Aro. Jest moe Janek?
- Tak, jest. Ju go woam. - powiedziaa i zagbia si w czerni przedpokoju.
  Po chwili do Willa podszed niebieskooki blondynek niewielkiego wzrostu i krtkich, nierwno przystrzyonych wosach. To by w Jan - ten, ktry jako jedyny z przyjaci Blacka zabi czowieka. Co prawda w samoobronie, ale zabi. Teraz mia zabi jego matk. Poszli razem do jego pokoju. Leao tam wiele rnych przedmiotw przywiezionych przez Janka z dalekich wojay, w ktre wyrusza razem ze swoja matk. W kcie pokoju leaa sterta nowych rzeczy, ktra przykua uwag Willa. Byo tam kilka starych obrusw, jakie obrazki, rubki, klucze francuskie, noe i jedna jedyna ksika.
- Co, zoczye now ksik?
- Tak. Jaki jest jej tytu?
- Wiedziaem, e o to zapytasz. Masz bzika na ich punkcie, co nie?
- Ta, ma do diaba. Co z tego?
- Nic. Absolutnie nic.
- Mam nadziej...
- Chciae wiedzie, jak si nazywa? To jest "Ksiga Smutkw". Wedug mnie nic ciekawego. Jest tam troch wierszy, z ktrych chyba tylko pi nadaje si do przeczytania. Reszta jest zniszczona. Podejrzewam, e takiego mola ksikowego jak ty to nie zrazi.
- Gdzie tkwi haczyk?
- W twoim gardle. Ju go pokne. Wiedziaem, e zafascynuje ci nowa ksika.
- Uknue to.
- Tak i nawet mi to wyszo. Wic, ile za ni dasz?
- A ile chcesz?
- Powiedzmy, e dwadziecia zielonych starczy.
- Dwadziecia dolcw?! Chyba oszalae, nigdy nie wydam takiego majtku na jak ksik!
- Nie to nie. Dobra, po co przyszede?
- Widzisz, ma dla ciebie mae zadanie do wykonania. Od razu mwi, e jestem w stanie zapaci $80.
- Dla takiej forsy gotw jestem zrobi wszystko.
- Absolutnie wszystko?
- Tak, absolutnie wszystko.
- A, zabiby czowieka?
- Jeeli byaby taka potrzeba.
- Wic ci powiem. Chc, aby zabi moj matk.
- Co?! Ty chyba sobie artujesz?
- A, czy widzisz, abym si mia?
- Nie...
- Kurwa! To chyba oczywiste, e nie artuj. Dobrze wiesz, jak wyglda sytuacja w chacie. Matka puszcza si za marnego dolara, a potem wszystko przepija, a na domiar zego zamordowali mi ojca.
- Ale... Dlaczego... Mam j zabi, przecie to chyba nie ona zabia...
- Oczywicie, e nie, durniu. Chodzi o to, e jak si dowie to wpadnie w sza i zabije mnie, a potem siebie. apiesz, ona jest niezrwnowaona psychicznie.
- Jaka jest?
- Popieprzona!
- Ej, uspokj si! Czy ty syszysz, co wygadujesz? Chcesz, ebym zabi twoj matk. Przecie to szalestwo!
- Ale, ona mnie zabije, do diaba!
- Wic, dlaczego ty jej nie ukatrupisz?
- Nie mog, a poza tym, ty ju kogo zabie, nieprawda?
- Tak, ale... Ale ja si broniem, nie chciaem tego zrobi. Zabiem go przez przypadek. Tymczasem ty prosisz mnie, abym popeni zabjstwo z premedytacj. Z premedytacj! Przykro mi, ale nie zrobi tego.

  Wszystko si schrzanio. Co teraz pocz? Przecie gdyby zabi wasnorcznie swoja matk, on by go wsypa. Cierpia by przez to mki. Jego wasny przyjaciel. Nie pomg mu. Cham - pomyla. Dobrze, niech bdzie, jak ma by. Znajdzie jaki sposb na pozbycie si swojej starej. Moe sam j zabije? Nie, mao prawdopodobne. Nie mgby tego zrobi. Nie zabije czowieka. Nie moe. Ale, czy aby na pewno. Moe jest w stanie to zrobi. Nigdy tego nie prbowa.
  Nagle do jego gowy przysza jeszcze jedna myl. On mnie pokapuje - pomyla. Tak, on go wyda. Zabi, nie zabije dla pienidzy, ale przyczyni si do jego mierci, jeszcze za opat? Czemu, nie? W kocu to nie on go zabije. Willowi pozostawao tylko jedno - pozbawi ycia jego przyjaciela i jego matk, a pniej zaatwi swoj. Tak. To by dobry pomys. Spojrza na stos nowych rzeczy. N! Wemie go i za jego pomoc wymorduje t rodzin, a potem uczyni z siebie sierot. Podszed do stosu i spojrza na. N i ksika. Te przedmioty zwrciy jego uwag. Po dokonaniu swojego okrutnego czynu zabierze jeszcze ksik.
  Uklkn, obejrza si za siebie. Janek patrzy si w okno, widocznie nad czym uparcie myla. W tym momencie Will wycign spod stosu dugi na 30 cm n i wsun go pod skrzan kurtk. Nastpnie zbliy si do swego kumpla i stan za jego plecami. Nic. Nie reagowa. Pogry si w swoich mylach cakowicie.
  Will wycign n. Podszed jeszcze bliej. Nagle lew doni zasoni ofierze usta. Jan wyda z siebie zduszony krzyk. Cicho, to nie bdzie bolao - powiedzia do przeraonego przyjaciela, byego przyjaciela. Zacisn rkoje i z caej siy pchn go w plecy. N przebi si przez brudn skr. Sycha byo chrzst amanych koci. Strumie krwi trysn na kurtk Willa. Raniony mimo ucisku zawy z blu, ktry rozchodzi si po caym ciele. Przenika kad, nawet najmniejsz komrk. Osign ju granice. Napastnik pchn n jeszcze troch, a jego szpic przebi brzuch Janka. Krew spyna z rany i natychmiast zalaa podog. Will wycign bro z ciaa. Koci zazgrzytay, a obfity strumie krwi wypyn z obydwu przeku. Jan upad na podog. Najgorsze byo to, e wci y. Cz, jak bl staje si coraz wikszy. Pomimo to jeszcze nie umar. Ale, chcia. Chcia umrze. mier byaby dla niego zbawieniem. Pragn tego, pragn mierci, ktr dotychczas gardzi. Sprbowa jeszcze cos powiedzie, jednak z jego ust spyna tylko struga krwi. Zacz si cay trz. Cz jakby odrtwienie. Will stan nad nim. Przepraszam, musiaem - powiedzia. Poczu lito i zada swej ofierze ostatni cios. N roztrzaska czoo i ty gowy, utkwi w pododze. Na wargach Jana pozosta tylko wyraz przeraenia i blu. Z nosa i ust zacza sczy si krew. Po chwili cay lea w ogromnej kauy posoki z noem wbitym w sam rodek gowy.

  Zrobi to! Zabi go! Udao mu si. Nie cz jednak wyrzutw sumienia. Musia wybiera pomidzy swoim yciem, a jego. Oczywicie wybra swoje. W tym momencie, gdy wbija koledze n w plecy postawi pierwszy krok na nowej drodze. Drodze ku zatraceniu. Dobrze o tym wiedzia. Jednak nie sta si besti - nie zabi potwora. Tak mu si przynajmniej wydawao.
  Wsta, przeegna si i zmwi modlitw za zmarych. Wierzy w Boga caym sercem i dusz. Miowa go, jak ojca swego. A gdy wymawia "Amen" gos jego zadra. Do jego serca nie wtargna jednak skrucha. Wrcz przeciwnie - ch popenienia jeszcze jednego mordu. Musia to zrobi. Musia... Ponownie podszed do stosu, ale tym razem dokadnie go przeszuka. Znalaz tasak. Nie by zbyt ostry, ale musia wystarczy.
  Chwyci kurczowo za rkoje. Dobrze pasowaa do jego doni. Wycign tasak spod stosu. Ostrze lnio blado w wietle migoczcej wieczki, ustawionej na sprchniaym stoliku. Kolejny szalony pomys! Dom wykonany by w wikszej czci d drewna. Starego i suchego. Gdyby roznieci ogie wywoaby poar i wtedy nikt nie znalazby cia. Zrobi to, ale najpierw musi zabi matk Jana. Ruszy w kierunku drzwi. Znalaz si w obszernym przedpokoju. Dobrze zna ten dom. Skrci w lewo. Zatrzyma si przed drzwiami do kuchni. Zza nich dobiega wyrany dwik uderzania w cos drewnianego. Prawdopodobnie by to odgos tuczka, ktry ubija miso, lece na drewnianej desce do krojenia.
  Jak wej tam cichaczem i podkra si do tej kobiety? Moe zawoa j na chwil, a samemu schowa si za du kanap po prawej. Gdy kobieta bdzie w drodze do pokoju, Will zakradnie si od tyu i wbije jej tasak w gow. To dobry pomys i chyba jedyny, ktry zadziaa. Tak, wanie zrobi. Zawoa ofiar i zajdzie j od tylu i wtedy zada cios. Mamo! - zawoa. Ju id - odpowiedziaa kobieta i ruszya w kierunku drzwi, tymczasem Will pooy si plackiem za kanap. Kobieta otworzya drzwi i wysza z kuchni. Sza w kierunku pokoju syna. Wanie w tym momencie, gdy mijaa wejcie do azienki napastnik wyskoczy zza mebla i podbieg do celu. Will, co ty? Nie! - wrzasna kobieta. Black pdzi na ni z uniesionym do gry i gotowym do cicia tasakiem. Gdy matka Jaka koczya krzycze zostaa ugodzona w lewe rami. Krew obryzgaa cian. Poowa ostrza tkwia w jej ramieniu. Wrzeszczaa w niebogosy. Will wycign tasak z przernitej koci i uderzy jeszcze raz. Tym razem bro nie zatrzymaa si i przecia rami, a rka kobiety upada na ziemi, cigle dygoczc i krwawic. Ofiara za zapaa si nerwowo za to, co zostao z jej lewej rki i upada na podog. Widziaa wasn, odrbana rk, w ktrej jeszcze ywe zostay nerwy, poruszajce koczyn nerwowo. Nie czua ju blu, ktry sta si tak olbrzymi, e nie sposb go ogarn umysem. Tasak cay skpany by we krwi. Kobieta umara. Bya cakowicie blada. Stracia prawie ca krew, ktra teraz zalewaa cay przedpokj i cz bliniaczych pokoi. Will zarn j jak wini. Po prostu odern jej rk. Nie by to zbyt miy widok.

  Tasak wypad z doni mordercy i gucho uderzy o podog. Krew plusna i wiele pojedynczych kropel uleciao w powietrze. Co teraz? Spali chaup i wynosi si std jak najszybciej. A pienidze. Powinni mie ich troch. Z pewnoci mu si przydadz. Gdzie do diaba mogli je schowa? W sypialni. Warto sprawdzi. Will przeszuka cay dom. W kocu znalaz trzysta dolarw ukrytych za jedn z poluzowanych desek w kuchni. Nieze rozwizanie. Kto by pomyla, e pienidze mona schowa w cianie. A jednak kto pomyla. Jednake myl to przysza do jego gowy zupenie przez przypadek, gdy podczas przeszukiwania szafek w kuchni potkn si, praw rk opar si o cian. Deska pod doni wgia si do rodka, a z powstaej szpary wylecia banknot studolarowy. Will odchyli desk i wyj reszt.
  Teraz ma ju wszystko, co jest mu potrzebne. W kocu moe dokona dziea zniszczenia. Potrzebuje tylko troch trawy, lub czegokolwiek, co rozprzestrzenio by ogie. Wybieg na zewntrz budynku i narwa troch trawy rosncej nieopodal. dba miaa dugie na ponad metr. Poupycha j w szpary w pododze i cianach w caym domu. Gdy skoczy wypenia wszystkie luki wrci do pokoju Janka i wzi ponca wieczk. Stan w progu. Popatrzy jeszcze na ciao martwej kobiety i przyoy wiec do duej kpy trawy, uoonej przy wejciu, ktra szybko zaja si ogniem. Will pobieg pod pot, zbudowany ze szcztkw samochodw i zawoa gonio "Ogie! Poar! Pomocy!!!". Natychmiast przybyo wielu gapiw. Dom cay sta ju w pomieniach. Drewniana konstrukcja trawiona przez ogie w pewnym momencie zaamaa si i dach run na ziemi, druzgocc ciany i rozpadajc si na wiele mniejszych czci.
  Will popatrzy ze zdumieniem i dum zarazem na swoje dzieo. By z siebie dumny. O ile mona by dumnym z tak odraajcego czynu. Popeni grzech. Zgrzeszy przeciw Bogu. Obra drog prowadzc ku zatraceniu. To jest jego ycie. ycie jakie prowadzi. ycie jakim poda. I tylko jedno jest tu pewne. Nigdy nie trafi do nieba. W tym momencie cae te zaufanie, caa lojalno i szacunek przestay si dla niego liczy. Jednak zrozumia, e jego ojciec ba si tylko jednego. Aby on nie obra tej samej drogi. Jednak stao si! Poda drog przekltych. Jest bezwzgldnym morderc, jednak nie besti. Nie, nie sta si besti. Nie mg. Nie chcia ni by. A nawet, gdyby ni by nie uwierzyby w to. Ta cz jego psychiki bronia si przed okreleniem go sowem "bestia". Jednak nie wiele brakowao, by stal si potworem z krwi i koci. By sta si besti. Musia zrobi jeszcze tylko jedna jedyn rzecz - zabi swoj matk. Tak postanowi i dotrzyma tego postanowienia. Zabije j. Zabije t suk! Niech cierpi, tak jak on cierpia. Niech to poczuje. Bdzie umieraa wolno i bolenie. To bdzie jego zemsta za te wszystkie lata, w ktrych cierpia katusze.

  Ona zginie jeszcze dzi. Zabije j, a mieszkacom opowie jak bajk. Zamorduje j tak samo, jak pozbawi ycia swoje poprzednie ofiary - swojego przyjaciela i jego matk. Po prostu zadga j na mier, albo co jej odetnie. Ciaa jako si pozbdzie. Znajdzie sposb na zatarcie wszystkich ladw przestpstwa. A nastpnego dnia pjdzie do naczelnika Gildii owcw Niewolnikw i zgosi si jako nowy owca. Tak zacznie swoj karier. Karier mordercy, zabijajcego dla pienidzy. Waciwie ju j zacz. Zabi i okrad. Czy to nie ironiczne. Zawsze potpia kradzie i gardzi osobami trudnicymi si tym fachem. Tymczasem on sta si takim potpiecem, jednak mia nad innymi pewn przewag. Nikt nie wiedzia o jego zych uczynkach i nikt si nie dowie. Przynajmniej na razie.
  Lecz, wnet do jego umysu napyna nowa myl. "A, co z ksik? Miaem j zabra!". No tak, w oglnym zamieszaniu zapomnia o ksice, co zdarzao mu si bardzo rzadko. Na pewno si spalia i pozosta z niej tylko popi. Jak ona si nazywaa? "Ksiga alu", czy moe "Ksiga mierci"? Nawet tego nie pamita. Do jego gowy przychodziy kolejny tytuy, jednak wszystkie okazay si chybione. W kocu, gdy ju mieszkacu zdoali ugasi poar przypomnia sobie nazw w ksiki. "Ksiga Smutkw" - tak brzmiaa jej nazwa. Ale, co z tego, e zna jej nazw, jak nie wiedzia skd j zdoby. Zna wszystkie ksiki z okolicznych miejscowoci. W domu mia spis wszystkich utworw z owych miast. By on nieco chaotyczny, jednak mimo wielkiego zamtu mona byo odczyta z niego potrzebne informacje. Will zapisywa tam nazw ksiki, miasto, gdzie mona byo j naby oraz stan posiadania. Niekiedy posiada po trzy egzemplarze tego samego dziea. Nie myla nawet o sprzedaniu ktregokolwiek z nich. W obecnych czasach powinien kosztowa mniej wicej tyle, co sztaba zota wysokiej jakoci. Jednak nie wszyscy traktowali ksiki tak samo, jak on. Teraz ksiki dla wielu ludzi nic nie znaczyy. Po prostu byy im nie potrzebne. Bowiem musieli wybiera pomidzy przeyciem, a zgbianiem wiedzy naukowej. A na ich czytanie pozwoli sobie mogli jedynie ci ludzie, ktrzy mieli ustawion przyszo. Niewtpliwie takim czowiekiem by wanie Will Black. Wiele osb porwnywao go z mieszkacami Kryptopolis. Ci bowiem mieli uoone ycie i przykadali wielk wag do wyksztacenia. Czasami pytali si go, dlaczego nie przeniesie si wanie do tego miasta. Odpowied bya, jak przystao na Willa bardzo prosta i niewystarczajca by zaspokoi ich ciekawo. Po prostu odpowiada im, e w mieszkaj tam same dupki. To musiao im wystarczy.

  Sposb odpowiedzi wyania si z jego psychiki. Will by niezwykle przystojnym modziecem, jednak nie przejawia zbytnich chci do przebywania w towarzystwie. Zamiast przesiadywa z przyjacimi wola czyta i zbiera kolejne woluminy. Mimo to mia kilkoro zaufanych przyjaci, na ktrych mg liczy. Nigdy dotd nie pcha si w jakiekolwiek zwizki z rwieniczkami. Jednak o sztuce kochania wiedzia bardzo duo. Oczywici nie dowiedzia si tego z wasnego dowiadczenie, lecz z ksiek. One byy jego pasj, jego najwiksz namitnoci. Dla nich powici swoje dziecistwo i ycie uczuciowe. Ale opacio si. Prawdopodobnie takiej biblioteki, jak zdoa zgromadzi nie mgby poszczyci si aden biblioman w okolicy. Przynajmniej w tym jednym growa nad innymi. By wyksztacony i to sprawiao, e unosi si dum. On co umia, pozna ycie w najmniej bolesny sposb, po prostu czyta.
  Teraz zrobi co, co do niego nie pasowao. Zapomnia o ksice. Zapomnia! Ale stao si, co si stao i nic tego nie zmieni. By moe podczas jakiej wdrwki natrafi na t ksik, a bdc owc nie bdzie musia za ni nic paci - wemie j si, jeeli szanta nie zadziaa, lecz powinien. Kto byby na tyle gupi i zarazem odwany, aby odmawia owcy, ktrego pistolet tkwi przy czole ofiary? Chyba nikt. Nawet, gdyby znaleli si tacy bohaterowie, to nie poyli by dugo. On ju zabi i nie bdzie mia adnych oporw przed robieniem tego w przyszoci. Zastrzeli czowieka - nic trudnego. Teraz dla niego morderstwo stao si niezwykle atwe i proste. A trudno uwierzy, e tak wyksztacona osoba, jak by Will zdolna byaby do popenienia tak powanego grzechu? Jednak znalaza si taka osoba, a na dodatek miaa ju na sumieniu dwoje ludzi. Bezbronnych ludzi. Czy to nie przyjemne? Pozbawi ycia Bogu winnych ludzi. Ludzi, ktrych zna, ktrzy mu ufali. Ufali, bo ju nie yj.
  Szczerze to wcale si tym nie przej. Dokona wyboru. Ich ycie w zamian za swoje. TO bya uczciwa decyzja, przynajmniej wedug niego.
  Teraz musia zrobi jeszcze jedn rzecz i bdzie wolny. Musi zabi swoj matk. Will odwrci si na picie i piesznie pody do swojego domu. Nie ba ju si pijakw, ktrych teraz wyszo na ulic znacznie wicej ni podczas jego drogi do domu Janka. Niech mu jeden podskoczy, a on pozbawi go ycia. By rozjuszony i dny krwi. Musia zabi. To byo silniejsze od niego, nie mg si oprze. Zabije i pooy si spa, jak gdyby nigdy nic si nie stao.

  Do domu dotar bez adnych problemw. Otworzy drzwi i wszed do kuchni. Przegldn wszystkie szafki w poszukiwaniu jakiej dobrej broni. Znalaz kilka noy kuchennych, ale byy za krtkie, aby mogy posuy do dokonanie mordu. Maruderzy piekielni zelijcie mi bro doskona - wyszepta zdyszany. Nagle przypomnia sobie o starej siekierze w ogrodzie. Wyszed tylnim wejciem i uda si do niewielkiej kanciapy obok domu. Bya zamknita na klucz. Nie chciao mu si wraca do domu. Mimo panujcego mroku i pnej godziny wycign z kieszeni kawaek drutu, ktrym kiedy otwiera drzwi od domu. Duo czyta o rodzajach zamkw i potrafi otworzy wikszo z nich.
  Wnet po wsadzeniu drutu w dziurk od klucza i przekrceniu go zamek ustpi i kanciapa staa otworem. Zdj ze ciany siekier. Bya nieco wyszczerbiona, lecz nadal bya ostra i be adnych oporw przejdzie przez koci. Zamkn drzwi i wrci do domu, trzymajc trzon mocno w prawej doni. Zamkn za sob tylnie drzwi tak cicho, jak mg to uczyni. Stan w przedpokoju przed drzwiami od sypialni. Byy uchylone. Zagldn przez szpar. Jego matka spaa twardym snem na zniszczonym ku. Rozwar drzwi na ocie i wszed do rodka. Podszed do swojej przyszej ofiary.
  Wstrzsn nim dreszcz i nagle napyna fala rozpaczy. Z jego oczu poleciay srebrne zy. Unis siekier do gry i przygotowa si do uderzenia. Za cel wybra gow. To nie bdzie bole. Naga mier. Znacznie przyjemniejsza ni powolna i bolesna mier poprzednich ofiar.
  Zawaha si. To bya jego matka, co prawa nie kocha jej, jednak jaka tajemnicza sia nie pozwalaa mu zabi. Czy to Bg prbuje zapobiec rozlewowi krwi. Czy to Szatan po raz pierwszy zapaka, widzc zo Willa? Widzc zo tak ogromne i niepojte? Moe przeroso to jego najmielsze oczekiwania?
  Apele istot niematerialnych spezy na niczym i po chwili w oczach mordercy nie pojawia si adna nowa za. Will zacisn mocno zby i z caej siy zamachn broni. Ostrze siekiery wdaro si w czaszk. Koci pky, a potok krwi splami pociel. Syn zabitej matki puci trzon i odsun si do ciany. Patrzy z niedowierzaniem na pozbawione ycia ciao z siekier sterczc z tyu gowy. Dobrze, e nie widzia jej twarzy. Otworzy usta i uroni kilka ez. Na jego plecach pojawi si nieprzyjemny zimny pot. Cay sta si blady. Sta tam, jakoby wryty w cian przez godzin. Krew zalaa take cz podogi. Sign rk, aby wytrze pot z twarzy i w momencie, gdy dotyka powierzchni czoa zda sobie spraw, e jest cay we krwi. Popatrzy na swoje ubranie - byo poplamione zakrzep krwi. Wyglda, jakby wzi kpiel w wannie, w ktrej zamiast wody bya krew. Krew jego ofiar, ktre zarn niczym rzenik zarzynajcy swoje bydo.

  Opuci pokj i zatrzasn za sob drzwi. Wyszed na zewntrz i wszed do niewielkiego wychodka, w ktrym oprcz sedesu znajdowaa si wanna i bojler, pod ktrym cigle pon ogie, podgrzewajcy wod. Will nala ca wann gorc wod, rozebra si i zanurzy si po twarz w cieczy, ktra przybra czerwony kolor.
  Wykpa si i wrci do domu. Nie mylc o niczym uoy si do snu. Powieki same si zamkny i zasn w chwil po tym, jak pooy si na zapadnitym ku. Tej nocy nie ni o niczym. By moe nie zasuy na chociaby najgorszy senny koszmar. Moe by tak pody i zy, e sny umykay przed jego jani.
  Spa nago. Byo za ciepo, aby zakada na siebie piam. Jego ciao tylko pozornie byo czyste. Nadal nosio na sobie krew zabitych. A umys przepeniony zosta morderstwem i widokiem trupw.
  Zrobi to. Zabi. Zabi trzykrotnie. Trzykrotnie zgrzeszy przeciw pitemu przykazaniu. Bg mu nie wybaczy i anioowie nie zapomn... Nigdy!


  ...niepewno gorsza jest od poznania, jakkolwiek miaoby si ono okaza zatrwaajce...


2. ZEW NECRONOMICONU

  Istnieje zapewne wiele ksig starszych i bardziej przeraajcych ni tej zatrwaajcy wolumin. Jednak jest w nim co wyjtkowego, co co przyciga czytelnika, wabi go, a gdy ju go pochwyci dziaa jak pajcza sie - stopniowo powoduje, e w nieszcznik staje si jego czci.
  Zawarto ksigi jest rwnie niebezpieczna, jak ona sama. Opisuje tajemnicze rytuay, przy pomocy ktrych mona doprowadzi do wielkiej katastrofy. Na nasz wiat mog wypezn plugawe istoty - przybysze z gwiazd, ktre spoczywaj teraz wraz ze swym wadc w zatopionym miecie. A gdy gwiazdy ustawi si w odpowiedniej pozycji miasto wyoni si z mtnych otchani oceanw i wypluje swoich mieszkacw, a wtedy wielki Chtulhu znw zapanuje nad wiatem.
  Mnstwo ohydnych rzeczy zawieraa tre ksiki. Aluzje s definicjami, zakoczenia wyjanieniami, yczenia dowodami. Nie da si oddzieli ozdobnikw od treci. Sownictwo jest szalone, niczym jzyk snu. Zamieszczone w nim odnoniki i wiadomoci zostay zbadane przez znawcw, ktrzy uznali dzieo za kamie wgielny czarnej magii. I rzeczywicie, jest w Necronomiconie co dziwnego, co magicznego. Will nigdy nie prbowa wykonywa adnego z zamieszczonych tam obrzdw. Sdzi, e s one oszukane i nieprawdziwe. Jednak byo w nich te co. Ta tajemnicza sia, ktra sprawia, e wydaway si niezwykle rzeczywiste. Niemal realne.
  Wolumin gosi wiar w rzeczy, ktre pozornie nie miay prawa istnie. Jednake nie zaprzecza istnieniu Boga. Przedstawia jego histori inaczej - bardziej mrocznie i zowieszczo. Czytelnik dowiadywa si o potworach z gwiazd - wielkich skrzydlatych demonach i innych bestiach wykraczajcych poza oglnie przyjte granice wyobrani. Najbardziej niesamowitym i odraajcym stworem by wielki Cthulhu. Ciao smoka i gowa, przypominajca ksztatem kaamarnic, na dodatek by ogromnych rozmiarw i posiada dar przycigania do siebie ludzi. Pragn ich kontrolowa, zdoby nad nimi wadz. Chcia, aby jego podwadni zapanowali nad caym globem ziemskim. Chcia, aby panowali tylko oni. Uwaa, e inne istoty - w tym ludzie - nie zasuguj na to, aby stpa po Ziemi.
  Poza niesamowitym przedstawieniu prawdy wolumin zawiera rne inne niepojte obrzdy i ceremonie. Gosi on o zamianie cia, poprzez wniknicie jednej duszy do ciaa i wypdzenia duszy, bdcej w tym ciele do ciaa wnikajcego. W ten sposb mona byoby dokona wielu podych czynw i co najwaniejsze... Mona byoby y wiecznie. W kocu dusza jest wieczna, a ciao ograniczone jest wiekiem. Gdy ywot ciaa dobiegaby koca dusza znalaza by nowego nosiciela - modszego, ktrego dusza utkwiaby w gnijcym i umierajcym ciele. Tym sposobem jedna dusza, jeden duch mgby y wiecznie na ziemi. Jak wszystko zawarte w tej ksidze take i to wydawao si niesamowite i nierealne.
  Powrmy jednak do przycigania czytelnika. Ot, gdy trzynastoletni wwczas Will wasa si znudzony po Klamath, natrafi na pewnego czowieka. Mechanika i handlarza o imieniu Vic. Przegldn jego zbiory. Najwiksze zafascynowanie przycign stos luno porozrzucanych ksiek, z ktrych jedna bya wyjtkowa. Rnia si od wszystkich nie tylko wygldem i treci, ale rwnie czym, czego Will nie mg okreli. Byo w niej to co, owa sia, ktra nakazaa mu zakupi t ksik. Nie pokona tej siy i kupi ksik oraz dziewitnacie innych, gwnie podrcznikw powiconych acinie i kulturze Japonii.

  Gdy otworzy pierwsz stron zdawao si, e zobaczy szatana. Wielka twarz omiornicy. Mistyczna gowa, z ktrej wypezay ohydne macki. Wida byo oczy tego czego, patrzy na niego. Wycign ku niemu sw paskudn, pokryt uskami rk. Ostre pazury zabysy w wietle ksiyca. Chwyci go i za nic nie chcia puci. Trzyma mocno, byo to tak rzeczywiste, tak realne, e wywoao u Willa mocny i stale nasilajcy si bl eber. W kocu nie wytrzyma i z wrzaskiem odrzuci ksig na bok. Gdy to uczyni zobaczy, e ksika wci spoczywaa w jego doniach. Co si stao, czy ni? Podnis sweter i odsoni klatk piersiow. Rzeczywicie, co si stao z jego ebrami. Skra na nich bya czerwona i poobdzierana, jakby kto, lub co wywaro na ni ogromny nacisk.
  Czym bya ta przeraajca wizja? Czym by ten potwr? Dlaczego akurat on? Dlaczego?! Will nie mg oderwa wzroku od nowego woluminu. Ponownie zdecydowa si na zagldnicie do rodka. Otworzy znw na pierwszej stronie i ze zdziwieniem owiadczy, e znajdowa si tam odraajcy i budzcy groz rysunek. Jakie bezksztatne malowido. Ksztat nie do opisania. Co, co wykraczao poza umys, myl i czas. Co, co byo wiekowe i niepojte. Zobaczy Go. Wielkiego potwora z gwiazd, ktry przed wiekami przyby wraz ze swoimi sugami na ma i zielon planet, zwan Ziemi. Pragn zbudowa tu swoje krlestwo. Jednak starsze istoty przeszkodziy mu w osigniciu swojego celu i zatopiy jego miasto, ktrego budynki wykonane byy z nieznanego, bo nie pochodzcego z tej planety pierwiastka. By to zimny, zielony kamie bardzo gadki. Cae zielone miasto zatono w mtnych wodach Pacyfiku. I pozostanie tam tak dugo, a gwiazdy nie przyjm tej samej pozycji, co podczas czynu zniszczenia.
  Tej nocy, po powrocie do domu Willowi niy si koszmary. Tak mroczne i przeraajce, e a niepojte. Nie mg opisa tego, co w tedy widzia. Podobnie jak demon z szataskiej ksigi, tak jego sen wykracza poza umys. Niewiele z niego pamita. Jednak jedna rzecz wdara si do jego pamici. Tkwia tak mocno, e pamita j po dzi dzie. Najgorsze jest to, e ta tajemnicza rzecz nawiedzaa go w jego sennych marach cay czas. Nie przestaa. Will opisywa j swoim przyjacioom jako jak kobiet ubran w czarny paszcz z kapturem, ktry by tak gboki, i nie byo wida twarzy.
  w nieznony sen pojawia si co trzy dni. Wanie w dniu popenienia morderstwa nie dal o sobie zna. Kim, lub czym bya ta tajemnicza kobieta? Na jej temat mona snu wiele teorii. Jedne bardziej prawdziwe, a inne cakiem banalne i daleko odbiegajce od rzeczywistoci. Jednak Will wiedzia, pozna prawd.
  Nastpnego dnia, po zakupie pechowej ksiki zabra si on do czytania tajemniczego woluminu. Otworzy go w poowie. W tej chwili cay jego zapa jakby zgas - ksiga bya napisana po acinie! Ale on nie zna aciny. Przypomnia sobie, e przecie kupi kilka ksiek o tym jzyku. Nie pomogy mu zbyt wiele, jednak ju co nieco rozumia. Jednak nie wystarczyo to, aby zrozumie tre Necronomiconu. Po miesicu zgbiania wiedzy o acinie usiad przy owej ksidze i z przeraeniem zda sobie spraw, e chocia nie zna w peni jzyka zrozumia kade sowo. Jakby co powodowao, e z pozoru nieznane sowa nabieray w jego mzgu sensu.

  W ten sposb wnika coraz bardziej w stronice ksiki. Przeraaa go i zarazem fascynowaa. Po uwanym przeczytaniu rozdziau o snach zrozumia. Kobieta z jego snw zwiastowaa mier. mier! Dlaczego on?! Dlaczego?! Przecie niczym nie zawini, zawsze by oddany Bogu. Rano i wieczorem modli si. Dzie w dzie wierzy w Niego. A teraz? Teraz wszystko stao si bardziej tajemnicze i zarazem bardziej pojte. Kolejna sprzeczno.
  Czego mier chce od niego? Nigdy nikogo nie zabi. Co prawda widzia, jak jego ojciec morduje bezbronnego czowieka, ale to nie stanowi wystarczajcej przyczyny, by go przeladowaa. Zacz czyta dalej. I znw poj... Kobieta bya mierci, bya jego przeznaczeniem. Jego najbardziej ukrytym pragnieniem. Jednak i w tym byo co niepojtego. Przecie by za mody, aby umrze. I w rzeczy samej, to nie on ma umrze. W tym momencie do jego umysu wkroczya najbardziej chora wizja, do ktrej kiedykolwiek ludzki mzg mgby dopuci. Zobaczy siebie. Sta na czym w rodzaju wzgrza. Lecz nie byo to zwyke wzgrze. Nie byo usypanie z ziemi. Skadao si z czego innego, a wok niego pyna rzeka. Lecz i ona, podobnie jak wzgrze nie bya normalna. Wzgrze tworzyy... Ciaa mieszkacw Den, a zamiast wody w rzece pyna krew zabitych. Hektolitry czerwonej posoki. A on sta ponad ciaami i krwaw rzek. By dumny. Dumny ze swojego czynu, ktry mimo postawy Willa nie by chwalebny. Zabi. Zabi wszystkich. Nie oszczdzi nawet kobiet i dzieci. Zamordowa wszystkich, bez wyjtku - wszystkich!
  Czy zabije wszystkich mieszkacw? W kocu pozbawi ycia ju trzech. Teraz nie ni o niczym, a wypada wanie dzie snu o tej dziwnej kobiecie. Czy to co znaczyo? Przypuszczalnie tak. By moe ju zacz powoli wypenia swoje przeznaczenie. Kto bdzie nastpny? Czy w ogle bdzie kto nastpny? Nie zobaczy znowu mierci. Moe zwiastowao to zakoczenie jego celu, a moe tylko wstp do czego gorszego, bardziej zowieszczego. Lecz, czy moe istnie co gorszego od zamordowania swojego najlepszego przyjaciela, jego i swojej matki? Co zrobi teraz? Na razie nie myla o tym. Do jego upionego umysu nie docieray adne myli. Spa snem tak gbokim, e nawet trzsienie ziemi nie byoby w stanie go zbudzi. Ciao jego matki cigle leao tam, gdzie pado ofiar zbrodni. Z siekier w czaszce. Wygldao to do makabrycznie i przeraajco. Nawet osoby o nerwach ze stali nie wytrzymayby tego widoku i umknyby w popochu. Musia zrobi co z ciaem. Jutro bdzie mia cay dzie na rozmylania. Albo waciwie nie. Jutro musi zgosi si do naczelnika Gildii. Bdzie mg wykaza si swoimi umiejtnociami w pozbawianiu ycia stawiajcych opr tubylcw. Moe prdzej, czy pniej wyruszy do jakiego miasta. Zawsze marzy o podry do Nowego Reno.

  Miasto to syno z rodzin mafijnych, ktre walczyy o wpywy. Cigle wybuchay jakie sprzeczki i nieporozumienia, ktre to czsto byy przyczyn kolejnych strzelanin na ulicach. Ginli wszyscy. W brutalnej wojnie gangw nie byo adnej litoci. Ani krzty. Wszystko opierao si na zasadach "Zabij, albo zosta zabitym". Niejednokrotnie zwyczajni cywile ginli tylko za to, e nie mieli wystarczajco duo pienidzy, aby zapaci ktrej z rodzin za chociaby przejcie przez jej terytorium, nie mwic ju o paceniu haraczu i innych opatach, na ktre cigle brakowao pienidzy. Czsto po zapaceniu wszystkich opat nie starczao nawet na jedzenie. Tote mieszkacy Reno trudni si wieloma profesjami. Najczciej s to prostytucja i hazard, zdarzaj si te akty wandalizmu w postaci kradziey i pospolitego wycigania ludziom rzeczy z kieszeni. Dochodzio take do czstych napadw z broni na ulicy.
  Ludzie yli tam gorzej od psw, a rodziny dyktoway twarde warunki. Jedna z owych rodzin, tak zwana rodzina Mordino miaa powizania z owcami z Den. Kupowali od Gildii niewolnikw i wykorzystywali ich do swoich podych eksperymentw - testowali na nich nowe rodzaje coraz to silniejszych narkotykw. By to cakiem dobry interes, przynoszcy duo profitu.
  Z Den raz w miesicu wyjedaa karawana z niewolnikami do Reno. Taki kurs trwa ponad miesic wliczajc w to powrt. W ogle owcy nie zajmowali si tylko niewolnictwem. Stanowili oni co w rodzaju rzdu w Den. Rozdzielali miasto pomidzy rywalizujce gangi, ktre nie mogy rozpocz wojny bez zgody naczelnika. Terytorium zyskiwane byo poprzez zasugi dla Gildii. Na dzie dzisiejszy gangiem posiadajcym najwiksze terytorium jest rodzina Tylera. Pilnuj skadu materiaw chemicznych dla Metzegera. Za to kontroluj pnocn cz Nory i wschodni - t gdzie ley gwna kwatera owcw i koci. Na drugim miejscu jest gang Lary. Kontroluj oni tylko zachodni cz Den.
  Teraz i Will sta si do nich podobny. Zabi i cz, e mgby zrobi to jeszcze raz. Czym to byo spowodowane? Odpowied jest wrcz banalnie prosta. Chodzi o ksig, ktra przycigna szczegln uwag wtedy jeszcze modego chopaka. Jest ni w przeklty przez Koci wolumin o nazwie El Azif, czyli Necronomicon. Utrzymywao, e ta ksiga nigdy nie istniaa, jednak istnieje i jest w niewaciwych rkach. Jak zdoaa przetrwa wybuch? Przecie jeszcze Przed Wojn bya w opakanym stanie, a teraz ledwo trzyma si caoci. Niejednokrotnie Will musia j skleja, aby nie rozleciaa si na drobne kawaki. Widocznie istniao to tajemnice co, co nie pozwalao na jej zniszczenie. Ta niewidzialna moc zwyciya nawet z pociskami nuklearnymi. To ona spowodowaa, e ksiga znalaza sobie nowego waciciela. Wwczas sabego i naiwnego. Jednak mona przypuszcza, e ta tajemnicza sia moga by zawadn kadym czowiekiem. Nie ma chyba na Ziemi umysu tak potnego, aby oprze si pokusie spojrzenia na stronice przekltego woluminu.
  Najlepiej byoby jednak, aby nikt nigdy nie zdoby wasnej kopii Necronomiconu. Niech to dzieo nci i udzi. Necronomicon nie jest zbiorem danych i nie powinno si go uywa jako drogi, ktra prowadzi ludzi od jednej tajemnicy do drugiej. Jest na to zbyt potny i zbyt straszny. Ta ksiga to wrota do szalestwa. Przechodzc przez nie czowiek ulega metamorfozie. Kiedy znajdzie si po drugiej stronie, jest nie do rozpoznania. Staje si czci tajemnicy.
  Will stal si czci tajemnicy. Przeszed przez wrota szalestwa. Ksiga kazaa mu zabi i zabi. Ona nim rzdzia. Ona dyktowaa zasady tej chorej gry. I najgorsze byo to, e zawsze wygrywaa. Zawsze. Nigdy nie natrafia na osob o tak mocnej sile woli i wyjtkowym charakterze, ktra by jej nie przygarna, aby pniej stopniowo, krok po kroku stawa si jej niewolnikiem.
  Wielu osobom daa wadz, a take i mier. Ludzie korzystali z jej dobrodziejstw. Jeeli mona rzeczy zawarte w tej ksice nazwa dobrodziejstwami. Przeznaczona bowiem byy do czynienia za i grzeszeniu przeciwko Bogu. Tak oto wielu ludzi stracio ycie przez w tajemniczy wolumin. Ksiga uzbieraa spore niwo. I cigle je zbiera. Znw kae zabija i skada krwawe ofiary. Dziki temu yje, a jej egzystencja na tej planecie prawdopodobnie nigdy nie dobiegnie koca. Omiel si nawet stwierdzi, e przetrwa Koniec, jakkolwiek miaby on wyglda. Do tego czasu bdzie wystarczajco potna. Chyba tylko Bg mgby j zniszczy.
  Nie wiadomo jakie szataskie zaklcia chroni ten zwj. Na pewno wystarczajco potne, aby ksiga przetrwaa przez wieki. Teraz jednak jest inny, by moe bardziej powany problem. Necronomicon zdoby wadz nad niewinnych chopakiem, ktry o niczym nie wie i nigdy si nie dowie. Przynajmniej bdzie trwa w tej niewiedzy tak duga, a kto inny dowie si o istnieniu przekltego woluminu. Jednak nic nie zapowiada, by tak miao si wydarzy. Teraz pozostaje tylko jedno: modli si, aby ksiga daa sobie spokj ze zbieraniem swego krwawego niwa. Will stal si czci tajemnicy, czci duej, pieprzonej tajemnicy! 