
Nadzieja dla Fallouta? Xbox planuje przyspieszyć powstawanie nowych gier
Xbox zapowiada większe inwestycje, by przyspieszyć powstawanie nowych odsłon Fallouta. Firma chce szybciej rozwijać swoje kluczowe marki, reagując na rosnące oczekiwania graczy.
Nie jest tajemnicą, że fani Fallouta od lat czekają – czasem już bardziej z rezygnacją niż nadzieją – na jakiekolwiek konkretne informacje o nowych odsłonach serii. Sukces serialu Fallout tylko podkręcił apetyt, a Bethesda zdaje się kompletnie nie wykorzystywać tej szansy, uparcie skupiając się wyłącznie na rozwijaniu Fallout 76. Tymczasem kierownictwo Xboxa najwyraźniej widzi, jak ogromny potencjał leży odłogiem, i zamierza wreszcie coś z tym zrobić.
Na stronie agencji Reuters pojawił się artykuł dotyczący przyszłych planów Xboxa. Najważniejsza informacja dla nas jest taka, że Asha Sharma – nowa CEO dywizji gamingowej – planuje zwiększyć wydatki, aby „przyśpieszyć tworzenie tytułów wchodzących w skład marek odnoszących największe sukcesy”. Wymieniono tu trzy serie: Halo, The Elder Scrolls oraz Fallout. Wygląda więc na to, że Xbox nie tylko dostrzega problem, ale też zamierza realnie „interweniować”.
Dlaczego Xbox w ogóle to robi?
Jak wspomniałem na początku: Fallout mógłby być dziś dla Xboxa prawdziwą kurą znoszącą złote jajka. Serial zdobył gigantyczną popularność na Prime Video i przyciągnął do marki rzesze nowych fanów. Gdyby premiera nowej gry zbiegła się z tym boomem, sprzedaż poszybowałaby w kosmos. Problem w tym, że Bethesda w obecnym stanie nie jest w stanie dostarczyć kolejnej odsłony serii w rozsądnym czasie.
Nie ma co ukrywać – współczesna Bethesda ma ogromne problemy z produktywnością. Jeśli tempo prac się nie zmieni, to na nowego Fallouta poczekamy pewnie z 10 lat. I to wciąż optymistyczny scenariusz. Wystarczy spojrzeć na ich ostatnie premiery:
- Skyrim ukazał się 15 lat temu.
- The Elder Scrolls VI pojawi się najwcześniej za 2–3 lata, co oznacza prawie 18 lat przerwy między głównymi odsłonami.
- Fallout 4 zadebiutował prawie 11 lat temu. Bethesda musi najpierw wyprodukować, wydać i połatać TES VI, zanim w ogóle zacznie prace nad Falloutem 5. Realnie więc między Fallout 4 a Fallout 5 może minąć nawet 20 lat.
To już nie będzie kontynuacja serii, tylko jej reanimacja.
Jaki może być plan Xboxa?
Na razie wiemy tylko tyle, że Xbox chce przyspieszyć powstawanie kolejnych Falloutów i zamierza przeznaczyć na to dodatkowe środki. Moim zdaniem w grę wchodzą dwa scenariusze.
1. Remaster Fallout 3 – szybciej i z większym budżetem
Asha mogła mieć na myśli właśnie ten projekt. Bethesda nigdy go oficjalnie nie potwierdziła, ale przecieki są na tyle spójne, że remaster wydaje się niemal pewny – i to w perspektywie roku lub dwóch. Remaster Obliviona powstawał w zewnętrznym studiu, więc bardzo możliwe, że z Fallout 3 jest podobnie. W takim przypadku zwiększenie budżetu oznaczałoby po prostu zatrudnienie większej liczby podwykonawców, by przyspieszyć prace.
2. Outsourcing Fallout 5 do innego studia
Druga możliwość jest znacznie ciekawsza: Xbox może chcieć zlecić produkcję Fallouta 5 innemu zespołowi, który pracowałby nad grą równolegle z Bethesdą kończącą TES VI. Z biznesowego punktu widzenia to ma ogromny sens. Zamiast czekać dekadę, można po prostu poprosić kogoś innego, by zrobił to, z czym Bethesda ma tak duże problemy.
To również tłumaczyłoby zapowiedź zwiększenia wydatków. Bethesda nie potrzebuje większego budżetu – jej problemem nie są pieniądze, tylko tempo pracy. Jeśli jednak Xbox chce powierzyć Fallouta 5 innemu studiu, musi zapewnić odpowiednie finansowanie.
Co dalej?
Na potwierdzenie któregokolwiek z tych scenariuszy będziemy musieli jeszcze poczekać. Jedno jest jednak pewne: Xbox wreszcie zdaje się dostrzegać, czego chcą gracze, i przynajmniej na razie wygląda na to, że zamierza im to dostarczyć. A to i tak znacznie lepsza sytuacja niż ta, którą mieliśmy do tej pory.

