Krai Mira

Krai Mira – recenzja

Niedawno w moje ręce trafiła gra nosząca tytuł „Krai Mira„. Została ona stworzona przez niewielkie TallTech Studio. Dystrybucją w Polsce zajęła się Cenega. Gra mnie wielce zainteresowała, bowiem po Internecie krążyły pogłoski, że to duchowy spadkobierca pierwszych Falloutów i każdy ich fan musi w nią zagrać. Dodatkowo niewątpliwym atutem jest to, że Edycja Rozszerzona tej gry kosztuje obecnie 40 zł. Czy Internet miał rację, i czy  gra jest warta swojej ceny? Sprawdźmy.

Spadkobierca Falloutów?

Krai Mira - Wojna...
Wojna…

No… nie. Myślę, że po prostu nierozmyślnie nazywa się tę grę następcą Falloutów. Krai Mira jest grą inspirowaną starymi Falloutami. Czerpie z nich pomysły całymi garściami. Jednak, jeśli spodziewacie się postapokaliptycznego RPGa, to szukajcie gdzie indziej. Tej grze bliżej do Wasteland 2. Postacie, dialogi, imersja są na drugim planie. Najważniejsze są dwie rzeczy: wędrowanie po licznych lokacjach i walka.

Zazwyczaj, gdy prowadziłem jakieś rozmowy, miałem wrażenie, że gram właśnie w jakiegoś MMORPGa. Dialogi są proste, pozbawione wyboru i liniowe. Inna rzecz, że często nie do końca rozumiałem co się do mnie „mówi”, albo co chce przekazać moja postać. Domyślam się jednak stanu takiej rzeczy. Twórca gry, wspomniane już TallTech Studio, to niewielka firma, którą można uznać za przedstawiciela rodzaju „twórców indie”. Nie wiem skąd dokładnie pochodzi zespół tworzący grę – albo z Rosji, albo z Ukrainy. Wygląda jednak na to, że chcąc dotrzeć do szerszej publiczności, twórcy sami przetłumaczyli grę na angielski, co chyba nie najlepiej im wyszło. Z tym średnim przekładem pracowali później polscy tłumacze i wyszło, co wyszło. Niemniej, brawa dla tego, kto tłumaczył to na polski – udało się wyłapać smaczki typu: Wojna… Wojna nigdy się nie zmienia, rzucane czasami przez postacie.

Rozgrywka i walka

Krai Mira - dialogi
Dialogi

Przyznam się, że ja popełniłem błąd. Z powodów, które opisałem powyżej, przygotowałem się na klasycznego RPGa. Zawiodłem się nieco na początku. Po pewnym czasie zacząłem jednak traktować grę jako taki postapokaliptyczny symulator szukania kłopotów i zaczęło mi się grać o wiele lepiej. O co chodzi? Elementy RPG są w tej grze bardzo toporne. Rozwój postaci jest uproszczony. Po każdym zdobytym poziomie dostajemy możliwość zwiększenia jednego z atrybutów i wykupienia kolejnego poziomu któregoś z profitów. Te drugie skupiają się tylko na bonusach przydatnych w walce, a to już o czymś świadczy.

Innym ważnym elementem każdego RPGa są zadania i fabuła. Fabuła nawet mnie zaciekawiła. Oferuje kilka nagłych zwrotów akcji i jest po prostu interesująca. Tutaj daję plus. Zadania są za to niemal dokładnie w stylu Wasteland 2 – idź do jakiejś lokacji i wybij bandytów, albo znajdź coś. I spoko, nie są złe, ale… mechanika która je otacza bardzo mnie męczyła. O tym może jednak opowiem przy okazji poruszania kwestii interfejsu.

Skupmy się teraz na walce, bo ona jest bardzo ważną częścią Krai Mira. Tutaj widać duży wpływ Falloutów. Mamy punkty akcji, profity dające nam specjalne bonusy i tury. Prawdziwe tury mamy dopiero po zmianie ustawienia. Domyślnie walka odbywa się pół-rzeczywistym czasie. Wszystkie postaci wykonują akcję jednocześnie, później tura się kończy i następuje pauza. Ja wolałem zwykłą walkę turową, więc sobie przestawiłem co trzeba i nie było problemów. Broni jest sporo, walczy się dobrze. Fanom Fallout będzie przeszkadzało to, że nie można sobie „założyć” dwóch broni i przełączać się między nimi. Trzeba za każdym razem wchodzić w ekwipunek. Jeśli chodzi o całokształt, to walka jest satysfakcjonująca.

Interfejs, uproszczenia i grafika

Krai Mira - Dziennik zadań
Dziennik zadań

Interfejs jest tak uproszczony, że aż niemal nieużyteczny. Wszystko jest skumulowane na jednym ekranie: ekwipunek, statystyki postaci i jej rozwój. Zamiast dziennika zadań mamy tylko prostą nakładkę pojawiającą się z lewej strony ekranu. Brak w niej możliwości sortowania, powrotu do treści ukończonych zadań, itp. Inna sprawa, że często zadania są opisane w taki sposób, że nie wiemy gdzie i co zrobić. Jednak te rzeczy przeszkadzają tylko w rasowych RPGach. Krai Mira nie powinien być za takiego brany.

Grafika wypada całkiem znośnie. Mamy pełne 3D, w rzucie izometrycznym. Możemy widok przybliżać, oddalać, a nawet obracać. Wygląda to nawet ładnie. Miejscówki są różnorodne, każda ma swój charakter. Postać biega trochę koślawo, ale poza tym jest dość porządnie.

Ocena końcowa

Krai Mira - wygląd
Potrafi wyglądać nieźle

Krai Mira mogłaby być grą bardzo dobrą, gdyby nie uproszczenia i niedopracowania. Odnoszę wrażenie, że twórcy naprawdę chcieli zrobić coś porządnego i wielkiego, ale to ich zwyczajnie przerosło. Nie ma czemu się dziwić. Z tego co udało mi się dowiedzieć to ich pierwsza gra. Widać, że tworzyli ją ludzie znający Fallouty od podszewki, ale zwyczajnie nie mieli możliwości, by odtworzyć ich skali. W rezultacie otrzymujemy coś, co można porównać do MMORPGa rozgrywanego w trybie dla pojedynczego gracza.

Nie nastawiajcie się na epickiego RPGa z wyborami moralnymi, toną świetnych zadań pobocznych i genialnym światem. Jeśli zamiast tego nastawicie się na grę, która oferuje wędrówkę w postapokaliptycznym świcie i walkę o przetrwanie, to możecie być zadowoleni.

Ocena: 6/10

Plusy

  • grafika
  • walka
  • ilość i różnorodność lokacji
  • nawet potrafi wciągnąć, gdy już się ogarnie jak do niej podejść

Minusy

  • interfejs
  • dialogi w stylu gier MMO
  • zbyt dużo uproszczeń
  • kilka błędów technicznych
  • czasami człowiek ma wrażenie, że nie została dokończona

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.