Odtajniono duże archiwum nieznanych wcześniej filmów z testów broni nuklearnej

W latach 1945-1962, w USA przeprowadzono 210 próbnych detonacji nuklearnych w atmosferze. Filmowano je z różnych stron i pod różnymi kątami. Kamery, których użyto do dokumentacji testów, nagrywały materiał z prędkością do 2400 klatek na sekundę. Aż do tej pory owe archiwa były utajnione.

Narodowe laboratorium Lawrence Livermore udostępniło właśnie ogromne archiwum składające się ze wspomnianych nagrań. Wszystko znajduje się na playliście poniżej. oglądajcie i podziwiajcie!

Źródło: Business Insider

Zrób to sam: noktowizor – Elektronika ze Śmietnika

Byliście świadomi tego, że posiadając odpowiednią wiedzę, z rzeczy, które widzimy codziennie, można zbudować noktowizor? Ja nie wiedziałem, a teraz już wiem, bo obejrzałem najnowszy film z kanału Elektronika ze ŚmietnikaKrzysztof Marzec, dzięki za podesłanie linka!

Wspomniany materiał to nie tylko ciekawostka dla majsterkowiczów. Autor wystylizował go film instruktażowy, który powinien się przydać w przypadku zagłady. Zresztą, nawet zatytułował go Fallout 2016 – noktowizor. Muszę przyznać, że ogląda się to bardzo przyjemnie. Dużo ciekawej wiedzy, dobry montaż, no i jest klimat. Mamy nadzieję, że Wam się też spodoba.

UncleMroowa rozprawia się z Fallout 4

Znany i lubiany Mroowa nakręcił wreszcie filmik, w którym rozkłada na czynniki pierwsze najnowszego Fallouta. Całość trwa ponad 36 minut. Oczywiście oprócz narzekania jest też trochę pochwał, jednak stanowią one tę „mniejszą połowę”.

Ogólnie odniosłem wrażenie, że opinia autora filmiku znacznie pokrywa się z tym, co napisano w naszej recenzji Fallout 4.

Zapewne niektórzy z Was zadają sobie pytanie: po co oglądać takie rzeczy, tyle czasu po premierze gry. Ano, czasami miło jest posłuchać kogoś, kto potrafi swoją opinię dobrze uargumentować.

Druga część odcinka pilotowego Fallout: Revelation

Pamiętacie, jak jakiś czas temu informowaliśmy Was o nowym falloutowym serialu – Fallout: Revelation? Teraz możecie zobaczyć drugą część odcinka pilotowego. Pierwsza część serialu przypadła do gustu wielu osobom. Cechuje się on bardzo dobrym wykonaniem. Niektórzy narzekają, że jest „przegadany”. Zobaczcie drugą część, by sprawdzić, czy sytuacja się zmieniła 😉

Mad Max: Fury Road wygląda obłędnie bez efektów specjalnych

George Miller słynie z tego, że ponad efekty CGI przekłada efekty praktyczne. Najlepiej to widać w Mad Maxach, które wyszły spod jego ręki. W starszych Maxach od razu widać, że nawet nie próbowano stosować animacji komputerowej. Jeśli chodzi o nowego, cóż, trzeba było pójść z duchem czasu. Mimo wszystko, Miller starał się korzystać z wizualizacji komputerowych w jak najmniejszym stopniu. W Fury Road ograniczają się one zazwyczaj do generowania scenerii. Jeśli ktoś w to nie wierzy, podeślijcie mu poniższy filmik.

Czterominutowy montaż pokazuje sceny z planu zdjęciowego. Bez filtrów, CGI i innych polepszaczy. Dla mnie to czysta poezja. Mad Max: Fury Road mógłby wyglądać dosłownie w ten sposób, a podobałby mi się chyba jeszcze bardziej. Zobaczcie sami.